tajemnicebogow@wp.pl


RELIGIA OCEANII

Wstęp

Mówiąc o wierzeniach Oceanii, trzeba pamiętać, że jest to ogromne terytorium dzielące się na trzy główne części: Melanezję, Mikronezję oraz rozrzucone na powierzchni 3 milionów kilometrów2 wyspy zwane Polinezją. Wierzenia ludności zamieszkującej ten obszar wykazują znaczne zróżnicowanie i często mają odrębny charakter kulturowy i etniczny. Jednak pewne ich elementy są wspólne całemu regionowi.

Prawie wszystkie ludy Oceanii łączy mana. Termin ten, skomplikowany i trudny do wyjaśnienia, oznacza ponadnaturalną, bezosobową i niematerialna siłę przenikającą wszystko: ludzi i zwierzęta, roślinność i przedmioty. Przejawia się ona np. jako urodzaj, bogactwo, sprawność fizyczna, rozum. Manę można zarówno zdobywać, jak i tracić. Status społeczny danej osoby (czy przedmiotu) zależy od tego, ile posiada ona many. Szczególnie posażni w nią są w kolejności: plemienny czarownik i wódz, wielcy wojownicy oraz rzemieślnicy wykonujący przedmioty ważne dla danego plemienia, najczęściej wytwórcy łodzi. Koncepcja tej bezosobowej siły zaowocowała wykształceniem silnego podziału klasowego w plemionach. Co więcej, czarównicy autorytatywnie twierdzili, że zwykli członkowie plemienia mają niewiele many, a kontakt z przedmiotem, w którym zgromadziło się jej dużo, spowoduje śmierć nierozważnej osoby. Dalszy i naturalny etap rozwoju koncepcji many stanowiło więc wprowadzenie religijnych zakazów i nakazów chroniących osobę stojącą wysoko w plemiennej hierarchii przed utratą many na rzecz osoby stojącej niżej.

Tabu

Zakazy te określane terminem "tabu" lub "tapu" obejmowały na przy kład dotykanie pewnych przedmiotów, odwiedzanie pewnych miejsc czy też wykonywanie pewnych czynności przez zwykłych ludzi. Tabu były objęte przedmioty należące do czarownika lub wodza. Sądzono bowiem, że mana danej osoby przenika cały jej dobytek; gdyby ktoś ukradł przedmiot należący do czarownika, skradłby tym samym część jego many. Tabu były też sekretne imiona wodzów i czarowników, bóstw i duchów, a także nazwy chorób czy nawet zjawisk atmosferycznych, które wywoływały lęk: piorunów, tajfunów, trzęsień ziemi. Naruszenie tabu, nawet nieświadome, uważano za zbrodnię i karano śmiercią. Oprócz znaczenia ściśle religijnego czy politycznego zakazy te często miały bardziej racjonalne podstawy. Zdarzało się, że czarownik nakładał tabu na źródło tryskające w pobliżu wioski, zmuszając ludzi do dalekich wędrówek do innego zdroju. Kiedy biali próbowali podważyć jego autorytet, pijąc wodę z zakazanego miejsca, często padali ofiarą szkodliwych dla człowieka mikroorganizmów lub mikroelementów.

Kult przodków

Koncepcje many i tabu doprowadziły do ukształtowania się powszechnego w Oceanii kultu wodzów, żywych i zmarłych, opartego pośrednio na kulcie przodków. Z kultu przodków wyrosła też wiara w legendarnych herosów podróżujących w dawnych czasach po wyspach. Typowa historia z Melanezji opowiada o pierwotnym bohaterze kulturowym znanym pod rozmaitymi imionami: Sida, Sido, Sazom czy Seł, który wędrował wśród plemion i formował krajobraz, uczył ludzi mówić, robić zapasy z ryb morskich i słodkowodnych oraz uprawiać rolę. Z czasem niektórzy bohaterowie kulturowi awansowali do rangi bogów.

Bogowie

Manaizm nie jest jedynym systemem religijnym w tej części świata. Występują tam również elementy animizmu, totemizmu oraz politeizmu. Ten ostatni w niektórych regionach samoistnie lub w późniejszym okresie pod wpływem kontaktów z białymi przeradzał się w monoteizm. Wśród najczęściej spotykanych bogów Oceanii największym szacunkiem cieszyli się: Tane-mahuta - pan lasów, twórca pierwszej kobiety, na Hawajach znany jako Kane - bóg słońca; Tangaroa (Taaroa, Tangaloa) polinezyjski władca oceanu i nieba znany również pod mianem boga-kałamarnicy; Rongo (Lono, Ro) - bóg pokoju i urodzaju, oraz Tu - bóg wojowników. Poza nimi w panteonie ludów Oceanii istniało wiele pomniejszych bóstw czy bogów zwanych autu opiekujących się poszczególnymi wyspami. W niektórych regionach (Polinezja) panuje wiara w boga najwyższego, jedynego stwórcę wszechświata, który jednak nie wpływa na bieg ziemskich wydarzeń. Wiedza o nim to raczej ezoteryczna doktryna zastrzeżona dla kapłanów. Jeśli nawet udostępnia się ją wiernym, to imię boga jest objęte tabu.

Mity kosmogoniczne

U podstaw wierzeń ludów Oceanii leżą mity kosmogoniczne. Większość z nich mówi, że świat wyłonił się z jakiegoś nieokreślonego prabytu, w jednych wersjach jest to Po - pierwotna ciemność, w innych Kore - chaos lub próżnia, kiedy indziej zaś bezkresne morze. Z prabytu tego powstały ciała niebieskie, ziemia, ludzie, a także uczucia i myśli. Wersja maoryskiego mitu kosmogoniczncgo zawiera ciekawy wątek przypominający egipski mit o Gebie i Nut. Otóż Rangi (ojciec niebo) i Papa (matka ziemia) tak mocno zwarli się w miłosnym uścisku, że ich potomstwo nie mogło przyjść na świat. Jedno z boskich dzieci - Tu, proponowało zabicie rodziców, ale bóg lasów Tane (w innej wersji mitu bóg burzy Tawhiri-ma-tea) oznajmił, że lepiej ich rozdzielić. Bogowie po kolei próbowali rozłączyć splecioną parę. Udało się to dopiero Tane, który w tytanicznym wysiłku wzniósł Rangi ponad Papę i w tej pozycji bogowie trwają po dziś dzień.

Kapłani

Pieczę nad wierzeniami sprawowali kapłani zwani tuhungu i ich orzeczenia, choć mogły być niesprawiedliwe, wymagały natychmiastowej realizacji. Warstwa kapłanów była silnie zhierarchizowana. Kapłani wyższego stopnia posiadali władze nad zjawiskami przyrody oraz byli związani z tajemnym kultem najwyższego boga. Kapłani mający niższą pozycję zajmowali się magią, wróżbiarstwem i pełnili funkcję znachorów. W przypadku nieposłuszeństwa wobec głównego kapłana karano ich jak zwykłych członków plemienia. Kapłani wypełniali swoje obowiązki w miejscach zwanych marae. Były to prostokątne zagrody otoczone ze wszystkich stron odłamkami skalnymi wkopanymi w ziemię. Na jednym z krótszych boków wznosiła się schodkowa piramida, której szczyt wieńczyły symboliczne posągi kamienne. Istniały marae rodzinne, niewielkich rozmiarów, a także potężne, jak na przykład zagroda w pobliżu Mataiei na Tahiti: piramida miała 89 metrów długości, 24 metry szerokości i 15 metrów wysokości. U stóp piramidy składano ofiary, najczęściej z żywności i kwiatów, ale niekiedy również z ludzi. Przeważnie byli to jeńcy wojenni, choć gdy ich brakowało, wódz mógł wyznaczyć członka własnego plemienia, często pod jakimś względem niewygodnego. Niczego nie podejrzewającą ofiarę porywano z domu i prowadzono na teren marae, gdzie kapłani uśmiercali ją ciosami maczug.

Kulty cargo

Na koniec warto wspomnieć o swoistym fenomenie, dziwnej religii, która powstała w końcu XIX wieku. Jest nią zespół kultów cargo (ang. cargo - "ładunek") występujący na obszarze Malanezji, a zwłaszcza na Nowej Gwinei. Wyrosły one z melanezyjskiego mesjanizmu, mówiącego o powrocie przodków zwiastujących epokę dobrobytu, oraz z kontaktów z białymi, którzy przybywali na okrętach pełnych wszelkiego dobra. Założyciel kultu, Evara, przepowiedział, że święte cargo będzie przywożone również na pokładach samolotów. Kult cargo - wynik zetknięcia się Papuasów z wytworami technologii świata zachodniego - rozwinął się znacznie podczas II wojny światowej. Tubylców, używających wciąż jeszcze kamiennych narzędzi, fascynowały przedmioty przywożone na wyspy przez walczące armie. W wielu wypadkach zdobycie cargo miało zapewnić nie tylko dobrobyt, ale również zmianę w dotychczasowych układach: krajowcy mieli stać się białymi, Europejczycy zaś mieli zmienić kolor na czarny i zostać podporządkowani ludności miejscowej. Mniej radykalnym ruchom wystarczało głoszenie nowego porządku, którego podstawą miała być równość rasowa między białymi i kolorowymi mieszkańcami świata. Wiele ruchów akcentowało powrót do dawnych zwyczajów i wierzeń, inne z kolei silnie nawiązywały do chrześcijaństwa. Kulty, których największe ożywienie przypadło na lata czterdzieste i pięćdziesiąte XX wieku, były zwalczane przez misje chrześcijańskie i często przez miejscowe władze, jednak działalność ta nie przyniosła efektów i istnieją one do dzisiaj. Wierzący tworzą grupy praktykujące różne obrzędy i rytuały. Na ogół są to zbiorowe śpiewy i tańce; u jednych grup mają one charakter spokojny, u innych prowadzą do transu, a nawet histerii. Często obrzędy kończą się zbiorową orgią i ucztą graniczącą z obżarstwem. Wspólne modlitwy recytowane podczas obrzędów mają wyraźnie chrześcijański charakter.

Jeden z najbardziej spektakularnych przejawów kultu cargo zaobserwowano około 1970 roku: górale z niedostępnych wyżyn Papui-Nowej Gwinei zbudowali z płótna i trzciny model samolotu, aby zwabić skrzydlate statki przodków z ładunkiem dóbr przeznaczonym dla plemienia. Mathias Yaliwan - przywódca ruchu cargo, w 1971 roku rozgłosił, że fundament wieży triangulacyjnej na szczycie góry Hurun zagradza drogę do cargo. Okoliczni mieszkańcy, odmawiając różaniec i śpiewając religijne pieśni, usunęli betonowy postument i znieśli go z góry. Efekty usunięcia przeszkody były potęgowane niewiarygodnymi opowieściami, że w trakcie zdejmowania postumentu nastąpiło trzęsienie ziemi, biali zamienili się w czarnych, a czarni w białych, ptaki fruwały do tyłu, a ludzie w nocy mówili sobie "dzień dobry".

Tokero - jeden z proroków kultu cargo, przepowiedział kataklizm, który zniszczy białych, co z kolei umożliwi powrót przodkom na wielkich łodziach (statkach towarowych). Przodkowie mieli przywrócić stare obyczaje i przywieźć tyle dobra, że praca stałaby się zbyteczna. Efekty działalności proroka były katastrofalne. Nim został schwytany, wielu Malanezyjczyków zaniedbało obowiązki i zniszczyło uprawy, co doprowadziło ich na skraj śmierci głodowej.

Te niewątpliwie ciekawe z punktu widzenia socjologii efekty szoku kulturowego są dobitnym przykładem bezmyślnej ingerencji wyżej rozwiniętej cywilizacji w życie ludów stojących na niższym szczeblu rozwoju.
Artykuł pochodzi z: Wielkiej Historii Świata Educational Oxford, Poznań, 2005, t. XIII, s. 253-256

Powrót do: Oceania



Stronę zaprojektował Ladien. Wszystkie prawa zastrzeżone.
W razie pytań proszę o kontakt pod adresem e-mail: tajemnicebogow@wp.pl