tajemnicebogow@wp.pl


DZIEŁA GIGANTÓW

Wstęp

Do dziś nie mamy pewności, w jaki sposób twórcy megalitów wznosili swoje imponujące budowie. Największe kontrowersje budzii, tak jak w wypadku egipskich piramid, sposoby transportowania gigantycznych bloków kamiennych na wielkie odległości oraz windowania ich na najwyższe poziomy wznoszonych budowli.

Olśniewające rekordy

0 skali dokonań neolitycznych budowniczych świadczą gigantyczne posągi, bloki oraz płyty monolityczne, wykuwane z naturalnych złóż, obrabiane i transportowane na miejsce przeznaczenia. Do największych tego rodzaju obiektów zaliczane są bloki tworzące platformę, na której ustawiona jest świątynia Jowisza w Baalbek w Libanie. Mają one około 20 m długości, 7 m szerokości i ważą prawic 2000 ton. Są tak doskonale obrobione, że w szczeliny pomiędzy nimi nie da się wetknąć nawet ostrza noża. W pobliżu tej budowli znajduje się słynny Hadżar al-Kibla, czyli Kamień Południa, prawdopodobnie największy monolit, jaki kiedykolwiek został obrobiony przez człowieka. Dzieło to nie zostało jednak skończone, gdyż dolna część głazu jest nadal zespolona z naturalną skalą, podobnie jak obelisk w Asuanie, który do dziś można oglądać w kamieniołomie. Jego wysokość wynosi 42 m, ciążar zaś jest szacowany na 1200 ton. Nie dorównuje mu największy europejski menhir w Locomariaquer, w Bretanii.

Cyklopi czy kosmici?

Znając własne możliwości techniczne i intuicyjnie zakładając, że w minionych epokach były one bardziej ograniczone, ludzie średniowiecza i czasów nowożytnych nie mogli uwierzyć, aby megality były dziełem człowieka. Aż do XIX wieku uznawano je powszechnie - zarówno w ludowych opowieściach, jak i w utworach literackich oraz rozprawach naukowych - za budowle wznoszone przez żyjących niegdyś na ziemi nadludzkich gigantów. W mitologii greckiej plemię to specjalizowało się w obrabianiu wielkich głazów i wznoszeniu z nich potężnych murów obronnych - takich, jakie do dziś można oglądać w wybudowanej pod koniec epoki brązu cytadeli w Mykenach. Mury te noszą nazwę cyklopich, ponieważ greccy giganci mieli tylko jedno oko pośrodku czoła, co skutecznie wykorzystał przebiegły Odys, gdy wraz z towarzyszami trafił do niewoli jednego z nich.

W XIX wieku naukowy krytycyzm odesłał mitycznych olbrzymów do krainy baśni, ale ówcześni uczeni nie potrafili przekonująco wyjaśnić, jak ludzie żyjący w epokach kamienia i brązu mogli wznieść tak potężne budowle. W drugiej polowie XX wieku tą irytującą wątpliwość starał się usunąć Erich von Däniken, głosząc, że są one dziełem reprezentujących wysoki poziom cywilizacji przybyszów z kosmosu, którzy kilkanaście tysięcy lat temu skolonizowali naszą planetą i obdarowali jej dzikich mieszkańców wiedzą. Jego zdaniem, wdzięczni mieszkańcy Ziemi do dziś czczą swych dobroczyńców jako bogów mieszkających w niebiosach.

Mięśnie i dźwignie

Dynamiczny rozwój archeologii w XX wieku przywrócił nam wiarę w możliwości naszych przodków. Przyczyniła się do tego zwłaszcza archeologia eksperymentalna, specjalizująca się w rekonstrukcji prehistorycznych narzędzi, technik i sposobów efektywnego działania. To jej przedstawiciele wykazali w serii doświadczeń, że nawet przy użyciu stosunkowo prostych narzędzi i ubogich technik dostępnych ludziom neolitu było możliwe przenoszenie wielotonowych głazów i ustawianie ich w architektonicznym porządku. Budowniczy megalitów posługiwali się kamiennymi młotami, klinami i kilofami, rogowymi oskardami i tłukami, a do transportu służyły im drewniane sanie i okrąglaki z pni drzew oraz liny ze skóry zwierzęcej i włókien roślin. Rozszczepiali skały przy użyciu ognia i wody, budowali rampy ziemne, po których wciągali megality w górę, konstruowali łodzie, tratwy i sanie umożliwiające transport bloków przy użyciu ludzkiej i zwierzęcej siły pociągowej. Wszystkie te umiejętności były wystarczające, by przy ogromnym wysiłku i zaangażowaniu wznieść tak imponujące budowle jak Stonehenge.

Na miarę człowieka

Obliczano początkowo, że do przesunięcia Kamienia Południa potrzebny był jednoczesny wysiłek aż 40 000 mężczyzn. Zebranie takiej liczby ludzi w jednym miejscu było z pewnością w czasach neolitu bardzo trudne, nie tylko z powodów aprowizacyjnych, ale też dlatego, że zamieszkiwali oni obszar wielkości mniej więcej 1/3 powierzchni dzisiejszej Polski (włączając do tej liczby starców, kobiety i dzieci).

Podczas eksperymentów prowadzonych w Anglii ustalono jednak, że do przesunięcia dziesięciotonowego głazu przy użyciu narzędzi i technik megalitycznych było potrzebnych dziesięciu ludzi, transport bloku ważącego 32 tony wymagał zaś dwustu robotników posługujących się sznurami, drewnianymi rolkami i dźwigniami.

W Egipcie i Mezopotamii odkryto malowidła i płaskorzeźby przedstawiające tego rodzaju prace, co dowodzi, że przedsięwzięcia takie były możliwe bez pomocy gigantów czy kosmitów, lecz przy zastosowaniu ówczesnej techniki.
Artykuł pochodzi z: Wielkiej Historii Świata Educational Oxford, Poznań, 2005, t. XII, s. 200-202

Powrót do: Kultury megalityczne



Stronę zaprojektował Ladien. Wszystkie prawa zastrzeżone.
W razie pytań proszę o kontakt pod adresem e-mail: tajemnicebogow@wp.pl